Tytuł: Bo nigdy nie wiadomo co bedzie potem. Cz.1
Para: niespodzianka w tej części.
Postaci: fikcyjne
Od autorki: Dawno mnie nie było ale Mai wita sporotem z opowiadaniem gdzie fikcja łączy się z rzeczywistością. Lustro mam w mamy telefonie więc jak odzyskam wstawię. Narazie macie coś co ma bliżej do fikcji niż rzeczywistości jednak z czasem wspowadzę więcej rzeczywistych wątków. Zapraszam do lektury.

Wersja niebetowana, z betą niedługo.


To był piękny, deszczowy dzień witając mnie, nowego ucznia w szkole. Od rana patrzyłem jak wyglądał świat ale do tej pory się pogoda nie zmieniła co nie jest dziwne tu gdzie jestem. Wczoraj dostałem cienką ale ciepłą kurtkę na deszcz. Idąc ulicą oglądałem wszystkich po drodze bo się nie śpieszyłem. Każdy był inny ale każdy biegł w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku. Lekkimi, sprężystymi krokami podążałem naprzód wtapiając się w bezbarwny tłum. Każdy wokół mnie miał taką samą kurtkę i szedł z małą teczką. Tylko ja bo choć w nowym płaszczu wyglądałem może podobnie to jak przyjrzeć się lepiej można zauważyć ciemne rurki i inne niż u większości włosy. Dreptałem między ludźmi z tym swoim metr dziewięćdziesiąt które tu nic nie znaczy a przynajmniej dla mnie za mało jest znaczące. Mimo podobieństw każdy człowiek jest inny a ją czytałem z ich twarzy znudzenie, strach, smutek i wiele innych złych emocji jednak także zadowolenie czy nawet dumę z siebie. Droga prowadziła mnie spokojnie w stronę mojego nowego miejsca edukacji. Spokojna droga i nijacy ludzie dawali to dziwne uczucie pustki. Brakowało mi gwarnego miasta gdzie każdy zazdrościł drugiemu a małe zmartwienia nabierały wielkich rozmiarów. Teraz życie toczyło się wolniej jakby chcąc pokazać mi każdy gorszy zakamarek Londynu. Mgła poranna wciskała się wszędzie gdy dochodziłem do celu swojego spaceru. Wszedłem do budynku patrząc na uczniów. Popatrzyłem na swój nowy plan i ruszyłem pod klasę. Nareszcie jest ten gwar który dodaje mi energii. Niedaleko mnie stał jakiś chłopak gadając z nauczycielką. Był bardzo ładny, ciemna grzywka prawie dotykała jego ramion, ubrany był w ciemną bluzkę i czarne rurki opinające jego nogi. Był lekko pomalowany ale mimo swojego wyjątkowego wyglądu świetnie dogadywał się z nauczycielką. Sam nie miałem aż takiego szczęścia, zwłaszcza gdy mój kontakt z Polską się ograniczył. Mało rzeczy było już dla mnie ważnych. Usiadłem na parapecie i patrzyłem się na chłopaka.
~-~~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~~-~-~-~-~-~
Dzień był bardzo ładny chociarz deszczowy jednak do tego zdążyłem się już przezwyczaić. Uczniowie kłębili się w korytarzach, był jednak jeden nowy chłopak teraz patrzący na niego z parapetu, nie był brzydki, był nawed bardzo ładny jednak jego wzrok zza brązowej cieniowanej grzywki przeszywał człowieka na wskroś. Grzecznie przeprosiłem nową nauczycielkę od biologii i podszedłem do niego.
- Musisz się tak na mnie gapić? Rozumiem że jesteś tu nowy i nie znasz się na hierarchii w tej szkole ale JA tu rządzę i nie życzę sobie abyś się na mnie gapił.- Wyrzuciłem z siebie z prędkością karabinu maszynowego w stronę tego pięknego chłopaka. Chwilę czy ja właśnie nazwałem tego Nowego pięknym? Ufff, raczej nie jest piękny, co z tego że ma ładne, hipnotyczne oczy, zgrabną szyję a przez dość przyległą do ciała koszulkę można zauważyć lekko zarysowane mięśnie, pewnie ma też słodkie usta. Eh, miałem szukać wad a nie rozmyślać o smaku jego warg. Oblizałem usta mierząc go od stóp do głów.
- I kti na kogo się teraz gapi?- Spytał ironicznie gdy moje oczy skończyły go oceniać. Nie zauważyłem gdy wstał. Był ode mnie jakieś 5-10 cm wyższy a przez zmianę pozycji prawie się stykaliśmy ciałami. Nieźle mnie wkurzył tym swoim spokojem. Nie ma prawa mnie ośmieszać przed całą szkołą, wogule nie ma do tego prawa.
- Oceniałem w jaki sposób zdasz dobrze matematykę u naszego psorka. Nie martw się, jak nie umiesz to i tak możesz zdać na 6 tylko cię trochę tyłek poboli- zaśmiałem się. Jego policzki oblał piękny szkarłat a on się ironicznie uśmiechnął, czyżby jednak miał ochotę na takie poprawy… i nie tylko? Uśmiechnąłem się krzywo odchodząc.
- Powodzenia w MOIM świecie.- Powiedziałem na odchodnego wysyłając mu buziaka. Może już niedługo się przezwyczai, szkoda mi go ale musi się nauczyć tu żyć. Niewielu nowym pomagam ale nad nim się zastanowię. Mam chyba słabość do tego chłopaka.
~-~~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~~-~-~-~-~-~
Zszokowany stałem jak wryty. Skąd on wiedział cokolwiek o mnie? I w jakim jego świecie? Przecierz tu w Londynie ceniłem tę tolerancję jakiej nie zaznałem tak dużo w Polsce. Z odrętwienia wyrwał mnie dopiero dzwonek na lekcje. Podszedłem do sali gdzie miałem mieć lekcje. Wchodząc do sali pomyślałem że ten ironiczny chłopak wysłał mu buziaka.Ze szczerym uśmiechem stanąłem przed swoją nową klasą. Jakaś nauczycielka popatrzyła na mnie i na ludzi w ławkach, przywołała mnie do siebie ruchem ręki.
- To wasz nowy kolega a mój uczeń Adrian...- Nie pozwoliłem kobiecie dokończyć.
- Wystarczy Hiroki- powiedziałem z szerokim uśmiechem.
- Oczywiście, tak więc usiądź w ostatniej ławce z Dominikiem. Mam nadzieję że się polubicie bo to on cię oprowadzi po szkole.- Kobieta wskazała na ławkę przy ścianie w której siedział z wyszczerzem chłopak którego miałem przyjemność już poznać na korytarzu. Na chwile uśmiech zszedł z mojej twarzy jednak po chwili znów przywołałem go siadając do ławki z moim "kolegą".
- Witam znowu. - Powiedział cicho z bananem na twarzy. Widać że sytuacja go niezwykle cieszyła. Skoro na korytarzu już odkrył rownież z dumą moje "upodobania" to mogę mieć z tej znajomości jakieś korzyści, myśle że może być nawet niezła zabawa. Z tą myślą uśmiechnąłem się do niego.
- Witam, mam nadzieję że siedzenie ze mną ci nie przeszkadza.- Powiedziałem z anielskim uśmieszkiem.
- Oczywiście że nie przeszkadza, chciałem cię bliżej poznać.- Odpowiedział patrząc mi w oczy, jego były głębokie jak studnie i takie intensywnie niebieskie.
- A jak blisko chciałeś mnie poznać?- Spytałem ironicznie choć z jednoznacznym błyskiem w oczach.
- Jak tylko blisko bym mógł cię poznać.- Zawinął na palec kosmyk moich włosów bawiąc się nim.
~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~
Jego włosy były takie jedwabiste, wpadłem w trans bawiąc się tymi złoto-brązowymi pasmami.
- Dominik, jesteśmy w klasie a ty nie chcesz chyba żeby wszyscy zoriętowali się że podrywasz nowego ucznia- Zaśmiał się do mnie cicho Hiroki. Ten śmiech taki cichy i dźwięczny zabrzmiał w moich uszach przywracając mnie rzeczywistości. Popatrzyłem zagubionym wzrokiem szukając czegokolwiek w jego oczach. Gdy znalazłem pewien szczegół przytłoczył mnie on swoją intensywnością. Wzrok Hirokiego przeszywał mnie na wskroś. Coś w tych jego ciemnych oczach działało w taki sposób że czułem się psychicznie nagi, jakby te oczy przeczytały każdą moją myśl i pragnienie. Śmiały się one do mnie ukazując mi że ten chłopak jest ładniejszy niż mi sie to z początku wydawało.
- Po lekcji pokażę ci szkołę i poznam z tutejszą elitą. Od dziś i ty w niej bedziesz jeśli nie pozwolisz się nikomu zmiażdżyć.
Lekcja minęła na rozmowach i w różnej miarze dwóznacznych słowach i zachowaniach. Po dzwonku podszedł do nas rudy chłopaczek chyba chcący wybawić Dominika z towarzystwa "tego nowego" jednak po chwili rozmowy uprzejmie przywitał mnie i pogratulował tak szybkiego wejścia do "klubu". Podobno wielu uczniów latami stara się o przychylność Dominika a ja mam to od tak sobie. Nadal nie wiem co to jest ten "klub", dlaczego jest tak elitarny i czemu ja się do niego dostałem?
- Jestem Hiroki- powiedziałem pewnie.
- Miło mi, jestem Kamil
-Tak, to nasza dobra duszyczka, jak bedziesz czegoś potrzebował to bij do niego jak w dym. Prawda ty mój kochany. rudzielcu?- zaśmiał się Domimik.
- Jasne moj licencjonowany idioto. Poza tym sądzę że chłopak nieźle u nas namiesza w klubie.
- Byle tylko nie miał zapędów przytwódczych i będzie ok. - Wyszczerz na twarzy czarnowłosego był ogromny.
- A czemu dostałem sie do tego klubu zaraz pierwszego dnia?- Spytałem niewinnie.
Rudy popatrzył na Domimika z naganą. Chyba wiedzieli coś czego ja nie wiedziałem.
~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-~-
- Domi to naprawdę jego pierwszy dzień? Znam cię i wiem kogo przyjmujesz do klubu ale czy nie sadzisz ze on ci sie nie da?- Powiedziałem dwuznaczne patrząc na przemian na Dominika i Hirokiego. Domi może nie był niski ale niższy od drugiego chłopaka.
- Narazie jesteśmy na jednym poziomie a do klubu mogę przyjmować nie tylko w celu podporządkowania się mi.
- Chłopaki, moglibyście mi wyjaśnić o co chodzi?- Spytał Hiroki zdezoriętowany.
- Jeśli Domi będzie sie zachowywał jak trzeba to o nic.- Powiedziałem wysyłając do wspomnianego spojrzenie mówiące że nie osiągnie tego czego chce.
- To bedzie sie zachowywał może tak jak mi będzie pasować?- Spytał Hiroś z uśmiechem.
- Witamy w klubie Hir. Wiem że coś w nim zmienisz na lepsze.
Zaprowadziłem chłopaka do podziemnego pomieszczenia na tyłach bloku Domiego. To był prawdziwy klub. Nie dziecięca zabawa a miejsce wiecznych imprez.
CDN...

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Obserwujący