Witam, kolejna notka tak jak mówiłam pojawiła się w terminie, za dwa tygodnie pojawi się część druga rozdziału 1.
Następną notką będzie coś pisane teraz na święta, mam nadzieje że się spodoba.
Dedyk dla Taleji za to że jako jedyna skomentowała ostatni wpis, dziękuję.

Byłam pewnego razu w studiu nagraniowym gdy zadzwonił telefon To musi być Felix, tylko on wie że to tu siedzę gdy chcę pobyć sama. Przebywam w studiu coraz częściej od kiedy Nataniel znalazł sobie jakiegoś cholernego piłkarzyka który odwraca go od zespołu. Nie potrafi odciąć się od wpływów piłkarza a z zespołu nie odejdzie dla Felixa. Tak więc wyżywa się na mnie, mając chyba nadzieję że wyrzucę go a wtedy rozrzalony Felix odejdzie za nim. Nie mogłabym ich jednak stracić. Po pierwsze Felix jest najlepszym gitarzystą i przyjacielem jakiego znam, po drugie bez któregokolwiek z nich zespół by się rozpadł. Tu każdy ma rolę, ja wszystkim kieruję, Felix jest naszą gwiazdą, Nataniel klejem trzymającym nas w kupie, Dine naszym słoneczkiem a Aaron "tym tajemniczym". Czasem rzeczywiście Nat działa mi na nerwy ale nie potrafię go wyrzucić. Ten zespół jest sensem mojego życia więc teraz "tworzę" słodkie ślady tej chwili na swoim ciele, powiesz że to nie mądre? Wiem o tym doskonale, ale gdyby nie to dawno bym się załamała. Jeszcze większą "frajdę" sprawia to mi-masochistce dla której ból jest przyjemny a smak własnej krwi uspokaja. Teraz jednak przerwał mi telefon, chcąc nie chcąc odebrałam.
- Co?- spytałam gdy podniosłam słuchawkę.
- Chciałem z tobą pogadać i cię pocieszyć po tym cyrku co dziś wyprawił Nataniel na próbie.- powiedział wesołym tonem, pewnie teraz się uśmiecha sądząc że już jest ok bo on zadzwonił.
- I jak ci się to udaje?- polałam sobie ranki wodą utlenioną, zasyczałam.
- Co się stało?- Spytał zaniepokojony, ciekawe czy się domyśla.
- Nic- powiedziałam zdenerwowana samą tą myślą.
- Znów się cięłaś?- spytał znając odpowiedź którą potwierdziła cisza w słuchawce. - Wiedziałem.
- Felix ty wiesz że to nie tak. Ja tego nie chcę- Powiedziałam, co ze mnie za lider kiedy prawie beczę w słuchawkę.
- Wiem, tylko dam ci radę- Powiedział cicho.
- Jaką kocie?- Ach on i te jego rady.
- Nie daj dupy byle komu- Powiedział poważnie, on mi coś sugeruje?
- Żartujesz sobie ze mnie?- zapytałam oburzona.
- Nie, to przez to teraz siedzisz i się tniesz- powiedział do słuchawki niemalże szeptem, tego jest już za wiele.
- Śmiesz twierdzić że to nie przez twojego przyjaciela tu siedzę tylko że ja...
- Nie, no co ty. A gdyby on był tylko moim przyjacielem to wszystko byłoby łatwiejsze.- Wyznał.
- Czyli że wy ...
- Tak jakby- Przerwał mi.
- A ty naprawdę jesteś...
- Tak...nie...nie do końca- Gubił się.
- Ale jesteście razem?- spytałam zdyzoriętowana.
- Tak dotąd myślałem, a potem ten "Marsik"...- westchnął smętnie.
- Więc co "nie"?
- Myślałem że pytasz o moją...- Przerwał z zawstydzeniem.
- Oriętacje?- spytałam wprost.
- Tak- Wyznał cicho.
- A jaka ona jest?
- Tego nie umiem chyba jednoznacznie nazwać, jestem z Natem a podoba mi się kilka dziewczyn.- Wyznał ze skrępowaniem, rozumiem że to trudne ale dobrze że się przełamał i mi powiedział, teraz będzie łatwiej.
- Więc witam w klubie Bi- Zaśmiałam się.
- Ty też?- Zapytał zszokowany.
- Tak, chociaż od byłego gdy dowiedział się że spałam z dziewczyną usłyszałam że przespałabym się ze wszystkim co się rusza.- Roześmiałam się.
- Spałaś z dziewczyną?- Jego mina w tej chwili musiała być bezcenna.
- I było lepiej niż z nim- Przyznałam ze śmiechem, cóż humor mi od jakiegoś czasu wrócił.
- Nie był dobry w te klocki?- Spytał ironicznie.
- No nie był, potwierdziła to moja kuzynka która dla mnie się z nim przespała.
- No to nie trafiłaś za dobrze- Zaśmiał się Felix.
- A ty jak trafiłeś?- Zapytałam
- Ty się pytasz o Nata?- zdziwił się.
- Nie, o Świętego Mikołaja- Powiedziałam z ironią.
- Ej, z nim nie spałem- Powiedział udając obrażonego. Oboje wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem.
- Wydaję mi się, czy unikasz odpowiedzi- powiedziałam po chwili, gdy się uspokoiłam.
- Jak trafiłem? Pomyślmy...ŚWIETNIE.- Zaśmiał się znowu.
- A on?- Zapytałam spokojnie.
- Ze mną czy Marsem?- chłopak miał nadzieję na to drugie.
- Z tobą idioto, piłkarzyk mnie nie obchodzi.- Zaśmiałam się, chyba dobry humor już mnie nie opuści.
- Z tego co wiem to nieźle ale on może kłamać.- Zaśmiał się do słuchawki.
- Miło wiedzieć- Powiedziałam poważnie.
- A po co ci te informacje?- Spytał podejrzliwie.
- Mam pewne plany jak mógłbyś go odzyskać na dobre i zobaczyć jak bardzo mu na tobie zależy.- Powiedziałam uśmiechając się chytrze, mój plan się wreszcie wyklarował.
-Jaki?- spytał z powątpiewaniem.
-Nie wiem czy ci się spodoba...trzeba wywołać w nim zazdrość- powiedziałam z uśmiechem.
- Niby jak?- Zapytał się.
- A co on robi?- Zadałam pytanie tonem aniołka.
- On śpi z Marsem przez co ja czuję się jak szmata- powiedział smutno.
- Niech zobaczy jak to jest...jeśli cię kocha zrozumie swój błąd i wróci.
- Ale on powiedział że z JAKIM bym się nie przespał on zostanie tam gdzie jest- Załkał do słuchawki.
- To nie śpij z ŻADNYM, prześpij się z dziewczyną,to go może bardziej zaboleć.
- Ale z kim? Jedyne dziewczyny które na tyle znam to ty i Dine. Ona ma Aarona a ty złe wspomnienia z chłopakami.-powiedział, nie powinien tyle myśleć ale odpowiedź w miarę po mojej myśli.
- Więc to napraw, muszę ci pomóc jeśli jedyny sposób to w to wchodzę- Wyznałam.
- Jest tylko jeden warunek, masz przespać się potem z każdym z zespołu- Powiedział.
- Z każdym?- Upewniłam się z uśmiechem.
- Tak, z każdym- Powtórzył znudzony.
- A Nat?
- Jemu też się należy spróbować z dziewczyną a tobie ufam że mi go odbijesz.- Zaśmiał się.
- Umowa stoi ale ty masz zrobić to samo- Roześmiałam się.
- Dobra, widzimy się w Euforii w piątek o 18.
- Tylko przyprowadź Nata- Powiedziałam.
- A ty resztę zespołu- Zaśmiał się.
- Załatwione, zrobimy niezłe przedstawienie.


Druga nota na moim blogu, mam nadzieję że się spodoba. Dzięki dziewczyny za wypomnienie mi błędów. Szczere nie cierpię przecinków bo one są zUe. ;)
Cóż wstawiam to "coś" co ma być wstępem do  partowca który będzie złożony zarówno z fabułowych notek jak i czegoś typu one-shotów.
Dedyk dla Hannami której obiecałam ze wstawię coś starego.

Przyszłam na rampy po raz pierwszy. Obiekt był ogromny, poczułam się nieswojo z faktem że w tym mieście jestem nowa i nie znam nikogo kto mógłby mi czasem pomóc w takich jak ta chwilach gdy moja dyzorientacja sięga szczytów. Weszłam chwiejnym krokiem na część dla początkujących na której uwielbiało jeździć wielu deskorolkarzy wyprubowywujących nowe tricki teraz także ich nie brakło, hałas jaki wydawały rampy pod ciężarem ludzi tak bardzo przypominały mi moje rodzinne miasto gdzie co dzień oglądałam moją drugą czołówkę jeżdżącą na desce. Rozpędziłam się na rolkach i zaczęłam zataczać coraz większe koła,przeplatają nogami i jeżdżąc do tyłu. Niestety przypadek chciał że wpadłam na chłopaka ćwiczącego kick flipa.
- Przepraszam, to moja wina, powinnam bardziej uważać- Powiedziałam odwracając się w jego stronę. Zobaczyłam pięknego blondynka i zapadło mi dech w piersi na widok przede mną, chłopak miał duże,niebieskie oczy i choć był skromnej budowy to z pod bluzki widać było trochę mięśni. Chłopak leżał w rozkroku z bólem widocznym w oczach a w jego stronę biegł kolejny przystojniak.
- Felix, nic ci nie jest?- Spytał bordowowłosy cud.
- Nie, nic tylko mnie dupa boli- odpowiedział Felix z kwaśnym uśmiechem.
- No nie dziwię się...po wczoraj-zadrwił drugi chłopak, blondynek zarumienił się pięknie.
- To moja wina, wpadłam na niego przypadkiem- Wtrąciłam.
- Nataniel nie słuchaj jej, każdemu się mogło to zdarzyć, to ją powinienem zejść z drogi gdy ją zobaczyłem- Powiedział patrząc mi w oczy że skruchą, ach jak można mu nie wybaczyć po TAKIM spojrzeniu.
- Jestem Mai- Powiedziałam że śmiechem.
- Ja Felix a to Nataniel- Wskazał na bordowowłosego który wyraźnie teraz gdy zauważył moją obecność przyglądał mi się uważnie.
- Domyślałam się już- Powiedziałam ze śmiechem.
- Może pojeździmy razem?- Zaproponował Nataniel widząc moje zagubienie, coś tu się dzieje i muszę dowiedzieć się co.
- Z chęcią
W sumie dobrze się z nimi bawiłam, oprowadzili mnie po całym placu, wkońcu usiedliśmy sobie na ławce i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się że Nataniel był kiedyś w zespole i to tam poznał Felixa. Miał wtedy chyba z 11 lat i grał na perkusji a Felix na elektryku. Podobno resztą zespołu były same dziewczyny które wyrzuciły ich z zespołu gdy świętował się że oni wolą chłopców. Pomyślałam że udowodnię im że 11 pierwszych lat życia gdy ich interesowały dziewczyny nie poszło w las. Nagle jakaś blondynka o apetycznych kształtach i tajemniczy ciemnowłosy chłopak podeszli do nas.
- Ej, jak się nazywasz?- Spytała podchodząc do Felixa, .
- Felix, to Nataniel a to jest Mai- Powiedział wskazując najpierw na bordowowłosego a potem na mnie.
- Ja jestem Dine a to Aaron- Uśmiechnęła się dziewczyna. Do wieczora siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy, wyszło na to że Dine i Aarona także interesuje muzyka oraz że nawet nieźle grają.
- Mam pomysł, założymy zespół- zaproponowała że śmiechem, nie zaskoczyła mnie bo rozmowa zmierzała właśnie w tym kierunku.
- Ok, a na czym wy gracie?- spytałam.
- Akustyk- powiedziała Dine.
- Bas- dodał Aaron.
- Tylko ja nie umiem na niczym grać- Przyznałam.
- Nie mamy wokalu- Powiedział Aaron.
- No z tym to ja sobie chyba poradzę- Zażartowałam- Ale już muszę lecieć- dodałam patrząc na zegarek.
Następnego dnia spotkaliśmy się u Felixa w domu. Gdy weszłam tam w oczy rzucił mi się perski dywan leżący w salonie a także oryginalne kolory ścian. Zaskoczyło to mnie, nigdy nie myślałam że ktoś potrafi z domu zrobić czyste arcydzieło, widać że w wystroju kazała palce kobieta i to prawdziwa estetka.Mimo emocji jakie wywołał we mnie dom, pokój Felixa naprawdę mnie zaintrygował. Fioletowe zasłony zasłaniały wielkie okna z cudownym widokiem na park nieopodal, tapeta ala graffiti przypominała skatepark, mahoniowe panele odwzorowywały podłogę w domku na drzewie a ciemne meble robiły na mnie tym bardziej niezwykłe wrażenie biorąc pod uwagę piękne, krwistoczerwone łoże obok nich, połączenie tych przeciwieństw po prostu mnie powaliło. Pierwsze spotkanie zespołu odbyło się gdy już wszyscy wyszliśmy z szoku.
- Witam wszystkich mamy kilka spraw do omówienia, po pierwsze nazwa zespołu i rodzaj muzyki-Powiedziałam poważnie zastanawiając się czy damy sobie radę.
- Co do muzyki to jestem za rockiem- Powiedział Felix z uśmiechem na twarzy, podczas gdy reszta zespołu ochoczo zgodziła się na ten pomysł. Przez to pokój wyglądał jakby szalało w nim stado małp.
- Więc ustalone, a nazwa?- spytałam szczęśliwa z faktu że chociaż zespół jednogłośnie zadecydował, co z tego że miałam małe wątpliwości co do ich zaangażowania.
- Może coś tajemniczego na przykład Księżycowi- zaproponował Aaron bez namysłu.
- Mi się podobają nazwy japońskich zespołów a szczególnie The GazettE, może pójdziemy w ten deseń- Powiedział Nataniel. Szczerze ten pomysł bardziej mi przypadł do gustu ale będę liczyć się ze zdaniem, całego zespołu, a może tak...
- Mam pomysł, połączenie obu propozycji...The MooN- Śmiałam się. No i wszyscy zadowoleni a i mi nazwa się podoba.
- Świetny pomysł!- Rozentuzjazmowała się Dine. Ach to nasze wieczne słoneczko, wprowadza dobry nastrój do całego zespołu.
- Dobra, ostatnia sprawa na dziś, kto będzie liderem?- Spytałam poważnie.
- Jak to kto? Ty!- Zaśmiał się Felix - Dzisiaj świetnie "liderowałaś"- Dodał z uśmiechem na tej swojej ślicznej paszczy.
Próby były co kilka dni, pracowaliśmy bardzo długo, niekiedy zarywając nocki i narażając się na gniew sąsiadów ale się opłaciło. Na pewnym koncercie w drugim roku naszej gry pojawił się łowca talentów z Mistic Music i rozpoczęliśmy karierę muzyczną. Cóż nie dziwię się, to zasługa naszego zaangażowania i ciężkiej pracy włożonej w ten zespół. Postanowiliśmy korzystać że sławy jaką uzyskaliśmy po tym koncercie ale nadal być sobą a nie rozpieszczonymi gwiazdkami.
Felix został mistrzem kraju w jeździe freestylowej.Cały zespół jest z niego dumny ale już czas na pierwszy krążek więc mamy co robić.


Siedziałem i patrzyłem na tą karteczkę już pół godziny nadal nie rozumiejąc co napisałeś.Teraz czytam znowu lecz nadal nie wiem czemu mi to zrobiłeś,czemu zawarłeś zostawiając tylko pustkę i liścik.

'KOCHAŁEM CIĘ,KOCHAŁEM I TO MNIE ZABIŁO.NIE MOGŁEM WYTRZYMAĆ WIĘCEJ KPIN I WYZWISK Z TWOJEJSTRONY.PRZEPRASZAM,ŻEGNAJ'.
Kochany,gdybyś wiedział o tym że też cię kocham zostałbyś? Nie znałem 
twych uczuć,mimo to kochałem cię nad życie.Kochałem,pożądałem...potrzebowałem.Dlatego tez docinałem
ci gdy podrywałeś innych.Nie miałem pojęcia że to cię może zabić.Pamiętam ten dzień gdy zakochałem się w tobie.
'Był piękny,słoneczny dzień ,ty bez koszuli opalałeś się na trawniku w parku.Chciałemcię dotknąć ,zabrać stąd i mieć tylko dla siebie,gdyby coś ci się stało już wtedy oddałbym za ciebie życie tylko po to aby twoje serce nadal wybijało rytm życia.Jednak nie mogłem ci tego powiedzieć,byłeś moim przyjacielem, nie chciałem tego niszczyć,wolałem o tobie zapomnieć.Upijałem siebie i innych,co dzień spałem z kimś obcym.Nie zapomniałem jednak o tobie dłużej niż na czas sexu. Co wieczór wyobrażałem sobie że to ty będziesz wił się dzięki mnie z rokoszy.Chciałem słyszeć twoje jęki,czuć twój dotyk,pocałunki...twoje ciało.Chciałem budzić się rano pocałunkiem i śniadaniem do łóżka ,być przy tobie w najważniejszych chwilach,po prostu być z tobą i być twój.'
Teraz już nie słyszę twojego boskiego głosu gdy śmiałeś się ze mną,twojego płaczu gdy nie chcący cię zraniłem gdy zraniłem twoje uczucia.Pamiętam też moment gdy zraniłem cię najbardziej.
'Świętowalismy w klubie moje urodziny,niestety ty za dużo wypiłeś i podrywałeś jakiegoś młodego chłopaczka mnie zostawiając samego.Wyszedłem z klubu wcześniej nazywając cię zwykłą dziwką choć wtedy to pojęcie pasowało jak ulał do mnie,nie do ciebie.'
Teraz jednak to ty mnie skrzywdziłeś bardziej niż mógłbym wytrzymać.Zabiłeś się,popełniłeś samobójstwo zawczasu wysyłając mi list.Miałeś jeszcze wyjście ale wybrałeś śmierć.
14:59 Łyknąłeś garść proszków nasennych i zasnąłeś z tą różnicą że z tego snu się nie obudzisz.
Tak często mówiłeś mi w żartach że jestem nieodpowiedzialny i bez ciebie zginę. Nawed nie wiesz jak bardzo miałeś rację. Wziąłem te same tabletki które odebrały mi ciebie,chcąc złączyć się z tobą  w śmierci...nic nas już nie rozdzieli.
-kocham cię-wyszeptałem umierając.
-ja ciebie też-usłyszałem twój głos dobiegający mnie ze światła,poszedłem za tobą.

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Obserwujący