Tak więc dam potworkom coś na zachętę do komentowania...kolejną część "tego czegoś"

wierszo-coś 3





Reita kochany
W trupa zalany

Kolo niego Uruha
Jakiegoś rudzielca rucha


Rudzielec placze
Az czekoladę zobaczy

Po wrazeniach Uru kawę wypije
I kawaii rudzielca umyje.














wierszo-coś 4

Idzie z kozą po zadupiu Aoi
Bo zoofilem brat jego Roi
A w ten czas
Tam gdzie las
W domku z drewna zrobionego
Ruki w mleku kozy kapie się i nie ma nic do tego.
Uru kredką w nosie dłubi
Mówi ze Kai kiślu nie lubi
Przecie to Kai
Dla niego to majonez to w smaku raj.


Tytuł: Nie chciałam by ktoś znów mnie skrzywdził...
Parka: Viatonta x Ensign
Źródło: Moja głowa
Dedyk dla: Sadako-chan
Ostrzeżenia: Brak bety (jak ktoś zna niech poleci)
Od autorki:Witam moje potworki, wiem ze nie miałam wstawiać ale macie tutaj takie małe opko oparte w części na przeżyciach pewnej bliskiej mi już osoby.


Cale moje Ciało było jednym wielkim drganiem, czułam ze moje serce bije szybciej ale i mocniej. Nareszcie czułam ze naprawdę żyje i to było piękne. Pokój wokół mnie stal w miejscu nie dzieląc atmosfery rozedrgania łączącej mnie z tym co miałam zrobić. Wcześniej planowane zadania były proste teraz wiedziałam ze nie pójdzie mi tak łatwo jak na początku sądziłam. Jak wcześniej chłopaki nie byli trudni tak oczarować tak z tak delikatną osobę jak Ensign będzie trudniej. Tym bardziej ze chyba ją kochałam podczas gdy ona traktowała mnie jak siostrę. Zawsze wiedziałam ze potrafię kochać kobiety i to równie jak męszczyzn, mimo to relacje z obiema płciami były tak różne z niemal się dopełniały. Męszczyzn co najwyżej pożądałam i to było oczywiste biorąc pod uwagę moje przeżycia gdy facetów nie obchodziłam ja a moja dupa i jedyna ich myślą ze mną związaną było "Jak ją przelecieć?". To bolało a potem poznałam smak prawdziwej miłości gdzie zostałam objęta opiekuńczym ramieniem a osoba do której to poczułam nie dość ze odwzajemniła me uczucia to nie wymagała ode mnie niczego, był tylko jeden problem...była kobietą. Pokochałam piękną, Młodą kobietę o włosach w kolorze mahoniu która wzięła mnie pod swoje skrzydła i zaproponowała opiekę gdy najbardziej tego potrzebowałam. Ale odeszła, nie tak jak faceci, ona nie chciała ode mnie nic a jednak była moim aniołem stróżem.To była moja wina, nie dość często pewnie ja zapewniałam o swojej miłości, byłam wobec niej zła, ona oddala mi część swego życia a ja nawet nie podziękowałam jej należycie. Przeciesz Anioły nie opuszczają bez powodu. Jednak bez niej moje serce umarło, nie bylo więcej mnie a pusta skorupa która nigdy nie zapomni o pierwszym aniele który poruszył serce a potem odszedł z nim w dal. Serce odbudowuje się bardzo powoli ale mimo wszystko jest ono naszym skarbem. Słyszałam kiedyś ze "Trzeba czasem serduszko złamać, żeby poczuć, że jeszcze jest" ja nie czułam nic, moje serce odeszło razem z nią i teraz musiałam spróbować załatać czymś dziurę po nim. Nie było to łatwe ale po latach i wielu przelotnych flirtach z obojgiem płci znowu zaczęło dla kogoś bić, teraz gdy akurat zaczynałam zapominać o bólu który wywołało to zjawisko ostatnim razem, postanowiłam dać sobie szanse. Od tej pory opiekowałam się moim skarbem jakim była młodsza o zaledwie kilka miesięcy dziewczyna, cieszyłam się jej szczęściem, starałam się być dla niej najlepszą starsza siostra jaka mogłaby mieć. Z czasem moje przywiązanie do uroczej, fioletowowłosej dziewczynki o złotych oczkach rosło, nie chciałam by ktoś znowu mnie skrzywdził. Tyle razy słyszałam od niej "kocham cie" lecz nie mogłam się chyba łudzić ze ona mnie KOCHA a nie poprostu traktuje jak siostrę. Odeszłam by oszczędzić sobie bólu. Niedługo potem dostałam małą, różową karteczkę tak słodko pachnącą jej perfumami i odczytałam słowa "Mnie już tu nie ma, zabrałaś mi serce odchodząc a bez niego nie przeżyję. Przepraszam..." To ja przepraszam...przepraszam ze cie tak skrzywdziłam... powiedziałam i podcięłam sobie żyły małym, złoto-różowym nożykiem do listów. Byłam dla,ciebie jak ONA dla mnie...czemu tego nie zauważyłam?


Dostałam nominacje do Blog Liebster Award, dzięki.
Pytanka do mnie od Pesymistycznej Optymistki
1. Malujesz się na co dzień?
Czasem
2. Spodnie czy spódnica/sukienka?
Zalerzy od sytuacji
3. Ile masz lat? - Na ile się czujesz?
Mam 14/15 czuje sie na jakieś 16
4. Uważasz się za towarzyską, czy raczej jesteś typem samotnika?
Zazwyczaj samotniczka z przymusu
5. Co masz po swojej lewej stronie?
Ściane z plakatem The GazettE
6. Jesteś zakochana?
Zakochana nie, alle kocham kilka osób
7. Jaki masz kolor pokoju?
Zielony
8. Uważasz, że Liebster Award to fajna zabawa, czy wręcz przeciwnie?
Pokazuje blogi kture sie podobają dzieki temu ich właściciele czują się docenieni.
9. Psy czy koty?
Kotki
10. Do której klasy chodzisz?
II gim
11. Masz już ferie?
Od piątku
Dla innych
1. Pierwszy typ bloga który cie zainteresował?
2.Portale społecznościowe?
3. Wiek twojej pierwszej miłości?
4. Cechy szczegulne?
5. Jaki masz/ chcesz mieć kolor włosów?
6. Mangi czy Anime?
7. Ile lat masz?
8. Ile masz blogów?
9. Podoba ci się moj blog?
10. Miasto w którym mieszkasz?
11. Masz już kogoś na walentynki?
Nominacje wpisze w komentach potem.


wierszo-coś 1

Gazeciarze grają w butelkę
I jednorożec skacze przez belkę
Kai swój majonez pożera łyżkami
I Uruha pije już z nami
Z chłopakami więc zagrajmy
Z Kaiem majonez wżerajmy
Niech Uruha nadal pije z nami
Chodźmy, poskaczmy z jednorożcami
Nakręcimy pornola w kościele
ReiRei i Aiji to przecież niewiele
Więc zapraszamy lizakożercę
Żeby było ich tam więcej
"Zapraszamy do kościoła!"
Razem z nami moher woła
Że tam Kai-ksiądz w konfesjonale
Uruszkę posuwa-nikt nic nie wie wcale

wierszo-coś 2

My kochamy chujwielowąty!
Macie jakieś wąty?

Reita z Uru
Uru z Rukim
Między nimi cztery dupy

Trzy Julietty
Cztery Anie
Kijem jebły Kaia w banie.

Nie wierzycie?
To zobaczcie!
Że was nie ma
tutaj płaczcie.


Witam znowu, postanowiłam zrobić wszystkim kare za brak komentów i wstawiam z opuznieniem.Na lenia każde wytłumaczenie dobre. Od teraz wstawiam w poniedziałek po pierwszym komencie pod notką. Opowiadanie napisane z moją Chinatsu.
Miyavi-Chinatsu
Uruha-Mai
Miyavi
Zimno, jest chyba na minusie, jeszcze przyszło mi lecieć do sklepu po wodę, Ugh. - Jak chciał bym pojeździć na lodzie poszedł bym na lodowisko ! Krzyknąłem wchodząc do domu i zdejmując kurtkę, usiadłem na krześle zamykając oczy, wzdychając ciężko, nie chciało mi się zdejmować butów. Wodę i papierosy rzuciłem pod szafkę do kuchni, spadły, ale nie ważne. Powolnie schyliłem się żeby zdjąć buty.
Uruha
Wyciągnałem komórke, do kogo by tu zadzwonić. Kai jak zawsze w papierach i nie ma czasu, Aoi u rodziny na święta a reszta zespołu czyli moi kochani Ruki i Reita pewnie się teraz seksią. I z kim tu pojeździć? Przeglądam kontakty i olśnienie. Dzwonie.
- Meev, nie miałbyś ochoty ze mną pojeździć na łyżwach?
Miyavi
Ledwo ściągałem buty, nagle telefon. O Uruha ? Już dawno z nim nie gadałem.
- Tak... mogę, w zasadzie nie mam co robić. Daj mi czas i miejsce, spróbuję się ogarnąć.
Uruha
-Dasz radę za godzinę na lodowisku w centrum?- mówię uradowany myślą że nie będę jeździł sam.
Miyavi
- Ok. Mam blisko, to do zobaczenia ! - odkładam telefon, od razu żywszy zdejmuję buty, biegnę na górę żeby się przebrać. Wyciągnąłem sobie z szafy jakiś komplet, założyłem go, i pobiegłem na dół, miałem jeszcze trochę czasu, więc zrobiłem sobie herbatę z miodem. Po rozgrzaniu się, ubrałem się i wybiegłem z domu.
Uruha
Uśmiechnięty idę powoli w stronę lodowiska po drodze zahaczając o jakiś sklep i kupując dobre czerwone wino, chowam je do torby i po chwili jestem na miejscu. Mam jeszcze czas wiec wypożyczam łyżwy i czekam.
Miyavi
Wchodzę do środka, widzę Urusia , macham Mu i uradowany podbiegam do niego.
- Hey ! - mówię z uśmiechem. Gdzie mogę wypożyczyć łyżwy ? Nigdy nie byłem akurat na tym lodowisku.
Uruha
-Tam jest kasa i wypozyczalnia- wskazuje na mały budyneczek. Gdy już założyliśmy łyżwy akurat zaczynała się nowa godzina. Szybko weszliśmy na lodowisko.
Miyavi
Lodzie, znowu się spotykamy ! - krzyknąłem jak debil, i zacząłem kręcić się w kółko.
Uruha
Gdy wszedłem na lodowisko spotkało mnie bliskie spotkanie z jego taflą.
- Au- powiedziałem dotykając bolącego policzka. - Zobacz dopiero zaczynam a ten mnie spoliczkował -zażartowałem.

Miyavi
Podałem Mu rękę i pomogłem się podnieść - Widzisz, wiedziałem że jest podły ha ha, zaraz go porysujemy - zażartowałem sobie. - To co jedziemy ? - zapytałem łapiąc go za rękę.
Uruha
-Jasne- powiedziałem rumieniąc się pod wpływem dotyku.
-Tylko trzymaj mnie za rękę żebym znowu się nie przewrócił.
Miyavi
Dobrze - odparłem z uśmiechem. Zaczęliśmy jeździć, wyglądał ślicznie, na jego policzku było jeszcze trochę śniegu, ustaliśmy, przetarłem mu policzek i nachyliłem się po pocałunku.
Uruha
Pozwoliłem mu się pocałować, dreszcze przyjemności przeszły po moim ciele, po raz pierwszy z takim natenrzeniem. Ugryzłem go delikatnie w wargę przy okazji dając dostęp do wnętrza moich ust.
Miyavi
Czułem że na tym lodowisku jesteśmy zupełnie sami. Moje ręce oplatały jego plecy. Zrobiło mi się ciepło, liczył się tylko on i jego usta.
Uruha
Wplotłem dłonie w jego włosy delikatnie za nie ciągnąc. Nagle jakaś łyżwiarka wpadła na mnie przewracając nas obu.
Miyavi
Popsuła wszystko, tyle miejsca na lodowisku a suka musiała wpaść akurat na nas, ugh, żeby nie było z tego siniaków, niedługo mam sesję. - Nic ci nie jest - spojrzałem na Uru, który leżał na tafli.
Uruha
- Nie nic, ale może przeniesiemy się gdzie indziej.- powiedziałem strzepując śnieg z tylka. - Zapraszam do mnie, napijemy się grzanego wina i sobie ...posiedzimy?- nie wiem jak przy ostatnim słowie zmieniło się to w pytanie.
Miyavi
No dobrze to chodźmy - Powiedziałem. Po chwili wyszliśmy z budynku. Sam spacer także przypominał łyżwy, tylko że gorzej, ale doszliśmy na aleję gdzie mieszkał, odkluczył drzwi i wpuścił mnie do środka.
Uruha
Usiedliśmy na kanapie, podgrzałem wino i podałem mu grzany alkohol ustami.
Miyavi
Miał takie gorące usta. Uru... - jęknąłem i wsunąłem się na niego i obcałowywałem jego tors.
Uruha
Mmm...-zamruczałem gdy poczułem jego pocałunki a ciarki przeszły po moim ciele kumulując się w jednym, najwrażliwszym miejscu.
Miyavi
Zdjąłem koszulkę, i nadal całowałem go, nadgryzając jego uszy i wargi. Było wspaniale, chciałem zatrzymać czas.
Uruha
Ten moment był magiczny, jakby nie istniał cały świat i bylibyśmy tylko my. Mimo tej przyjemności a może dzięki niej to co innego ukrytego pod za małymi już spodniami prosiło się o uwagę.
Miyavi
Po chwili zaczęliśmy zdzierać z siebie ubrania. Wszedłem w niego lekko, rękoma objął moje plecy i lekko wbijał mi w nie palce.
Uruha
- MOCNIEJ! Proszę,nie jestem porcelanową lalką- Niemal krzyknąłem.
Miyavi
- Mmmm - mruknąłem i zacząłem machać tyłkiem coraz mocniej, krew zaczęła pryskać, pomyślałem BATY, BICZE, BEATRYCZE.
Uruha
-Ach...-jęczałem z bólu i rozkoszy gdy trafiłeś w mój najczulszy punkt.
-Jeszcze raz!-krzyknąłem zachrypnietym głosem.
Miyavi
Zrobiłem jak kazał. Dziwiłem się że jeszcze nie padł ze zmęczenia, jeszcze nigdy tak mocno kogoś nie ujeżdżałem, myślałem ,że zajeżdżę go na śmierć.
Uruha
Po jeszcze kilku chwilach doszedłem z jego imieniem wykrzyczanym na całe gardło.Nigdy nie doszedłem tak obficie przed nim.
Wyszedł ze mnie nie wiedząc chyba co dalej jednak z podnieceniem widocznym w oczach. Położyłem go na plecach a sam nachyliłem się nad jego sterczącą męskością delikatnie ją liżąc.
Miyavi
Z góry patrzyłem na to co robi, sprawił mi nielada sielankę.
Uruha
Liznąłem po całej długości i zamknąłem to jakże delikatne miejsce między moimi wargami. Zajęczał z rozkoszy łapiąc mnie za włosy, dostosowałem się do twojego rytmu i zamruczałem czując że jesteś już blisko spełnienia. Zacząłem ssać samą główkę a ty doszedłeś prosto w moje usta. Wszystko przełknąłem i pocałowałem cię w policzek.
- Podobało się? - Spytałem z uśmiechem.
Miyavi
- Jeszcze pytasz ? - odparłem z dowcipem. - Jasneee ! Jeszcze z nikim nie było mi tak dobrze. - wyznałem i pocałowałem go w policzek
- Dziękuję.
Uruha
- Nie ma za co-powiedziałem- Wiesz co? Pyszny jesteś.
W tej chwili zadzwonił mój telefon grając na cały głośnik "aho matsuri".
Miyavi
- Heh- zaśmiałem się. Ma na dzwonek moją piosenkę, słodkie, pomyślałem i czekałem aż odbierze, byłem ciekawy kto to, zakłóca nam spokój.
Uruha
- Tak... Preszkadzasz a czego chcesz?...znowu?...dobra-powiedziałem z rezygnacją.
- To Kai, zwołał cały zespół na niezapowiedzianą próbę...i mówił że zachowuje się jak "Ruki wychodzący z mieszkania Reia".- dodałem ze śmiechem.
Miyavi
- Heh, kiedy ?-zapytałem ze smutkiem
Uruha
Za 30 minut mam być w studiu a jestem delikatnie mówiąc "roztrzepany"- powiedziałem patrząc w lusterko na szawce nocnej.
- A tam bym chciał zostać- powiedziałem z żalem.
- Ale Kai by mnie zabił.
Miyavi
- Ehhh jeżeli musisz ... szkoda, to ja pójdę do siebie do domu, nie będę ci na głowie siedział.
Uruha
- To może jutro o 15 na lodowisku się spotkamy- Powiedziałem jednocześnie ubierając się, czesząc i malując.
Miyavi
Znowu... na lodowisku ? Może gdzieś indziej... ?
Uruha
- Może odrazu u mnie? - Spytałem mrugając do niego.
Miyavi
No dobrze - powiedziałem wstając - a w którą stronę idziesz na spotkanie ? może się odprowadzę... ?
Uruha
Do studia nagraniowego a gdzie? - Zaśmiałem się.
Miyavi
No to mogę cię odprowadzić... Idziemy zapytałem stojąc przed drzwiami ubrany.
Uruha
- Idziemy- odparłem zrobiony na bóstwo. Szliśmy rozmawiając.Odprowadziłeś mnie pod drzwi studia i pożegnałeś.
"Kocham cię Meev" wysłałem sms'a i rozpoczęliśmy próbę.

THE END

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Obserwujący