Tytuł: Bańka
Paring: Aoi x Uru (Die x Uru)
Beta: Sadako-chan
Postaci: The GazettE
Od autorki: Witam moje potworki. Drugi miesiąc a ja mam już ponad 150 wejść, nie jest źle. Proźba do was, niby czytacie a nie komentujecie, jak nie macie pomysłu to napiszcie chociarz "przeczytałam/em" żebym wiedziała ile osób naprawdę to czyta. Proźba do Sadako, męcz mnie o nowe opka bo potworki mnie nie motywują do pisania brakiem komentów. I ogłoszenie, Mai wraz z Sadako założyły bloga o naszych super odpałach i nie tylko. Jak ktoś zainteresowany może zerknąć na moje blogi, niedługo blog ruszy. To tyle, życzę miłej lektury.
- Odchodzę- to były pierwsze słowa po jego powrocie z trasy. - Poznałem kogoś, kobietę. Nie potrafię więcej żyć wytykany palcami, może gdybyśmy nie byli sławni...nie, po prostu koniec z nami.
Wbiło mnie w podłogę, jak on tak mógł... Ja go tak kocham, to nie może się tak skończyć. Po moich policzkach spłynęła łza. Rzadko płakałem… Nawet bardzo rzadko, ale teraz nie potrafiłem tego zatrzymać. Stałem tak patrząc tylko na niego, płacząc i nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałem. Chłopak jeszcze chwilę obserwował mnie i wyszedł z mojego mieszkania, zostawiając za sobą pustkę. Gdy jego tu nie było czegoś potrzebowałem, czegoś mi brakowało. Gdy wyszedłem z szoku usiadłem na kanapie i rozkleiłem sie do końca, siedziałem i płakałem jak dziecko. Tak bardzo chciałbym to naprawić, cofnąć czas i nie puścić go w trasę, zrobić cokolwiek aby go nie stracić. Gdyby teraz ktoś wszedł do mieszkania zobaczyłby dorosłego już faceta płaczącego i kiwającego się jak w chorobie sierocej. Nie lepiej się też czuję, moje serce zostało złamane... Płacząc zasnąłem na jakieś dwie godziny po czym obudził mnie ciągły i nieustający dzwonek telefonu. Z wielkim bólem głowy, czerwonymi od płaczu oczami i ogromnym dołem odebrałem telefon od Kaia.
- Ty wiesz która jest godzina?!-krzyczał do słuchawki rozwścieczony.
- Około szóstej?- spytałem z nadzieją.
- Dziesiąta! Jest godzina dziesiąta, a ty powinieneś być na próbie od GODZINY! -wrzeszczał perkusista po czym rozłączył się. I dobrze bo moja głowa ledwo wytrzymywała ten jego wrzask. Ubrałem się i wyszedłem na próbę.
Nie malowałem się zbytnio, tylko tak by ukryć stan jaki zawdzięczam przepłakanej nocy. Po drodze jeszcze ogarnąłem trochę fryzurę. Gdy byłem na miejscu wyglądałem już jak człowiek, założyłem tylko okulary przeciwsłoneczne by ukryć oczy i ruszyłem w stronę sali. Moje dotarcie rozpoczęło próbę. Niestety nie szło mi za dobrze, ciągłe myśli o Nim skutkowały tym że albo nie grałem albo fałszowałem. To był zły pomysł by w ogóle przyjeżdżać.
- Co to ma być? Najpierw się spóźniasz a jak łaskawie się pojawisz to grasz jakbyś pierwszy raz w życiu trzymał w ręku gitarę.- Wydzierał się na mnie Kai.
-Daj chłopakowi spokój, źle sie czuje- powiedział Aoi.
- Dzięki- uśmiechnąłem się pierwszy raz od wczorajszej sytuacji.
Po próbie która skończyła się równo z cierpliwością Kaia poszedłem na piwo z Aoim, przecież to mój kumpel, ma prawo wiedzieć co mi jest. Z jednego piwa, zrobiło się więcej, z wyżalenia się kumplowi wyszły wielkie smutki jaki to ja nieszczęśliwy. Szczęście że Aoi to wszystko wytrzymywał i jeszcze mnie nie zdzielił przez łeb za gadanie głupot. Słuchał co mam do powiedzenia, do czasu pewnego pytania.
- Aoi, a ty byś mnie tak porzucił? -spytałem już nieźle podchmielony. Podobał mi się. Ciepło rozeszło sie po moim ciele.- Nie, nie zraniłbym cię tak jak on to zrobił.- powiedział, tuląc mnie do siebie. Nagle poczułem się bezpiecznie i miałem wrażenie, że teraz już nic złego nie może się stać.
Wtuliłem sie w niego jeszcze bardziej.
- Dziękuję.
Chłopak odsunął sie ode mnie tak abym patrzył mu w oczy.
- Nie masz za co mi dziękować, ten wypad jest najlepszym co mnie dzisiaj spotkało.- po tych słowach musnął moje usta swoimi. Nie mogłem uwierzyć, ale zapragnąłem by ta chwila trwała wiecznie, nie mogłem jednak stracić jeszcze jego, to by mnie zabiło.
- Kocham cię- powiedział cicho znów mnie tuląc.
- Ja chyba ciebie też, ale nie chcę znów cierpieć.- Przyznałem ze smutkiem, dopiero teraz zrozumiałem że nie kłamie... Naprawdę go kochałem.
- Powiedziałem ci już, że cię nie skrzywdzę.
Znów mnie pocałował, tym razem dłużej, instynktownie rozchyliłem wargi by dać mu dostęp do wnętrza swoich ust. Wykorzystał to skwapliwie i pogłębił pocałunek. Cały świat wyparował, byliśmy tylko my. Z otępienia zbudziła mnie jego dłoń błądząca po moim ciele. Nie wiem co spowodowało moją reakcję ale uciekłem stamtąd zostawiając go w szoku. W drodze stronę mieszkania otrzeźwił mnie nieco zimny wiatr. Wbiegłem do domu i znów się rozbeczałem.Coś ostatnio jestem zbyt podatny na łzy, wcześniej były prawdziwą rzadkością. Ale gdy poczułem jego dotyk tak delikatny choć stanowczy przypomniały mi się te wszystkie noce gdy Die dotykał mnie tak, by potem mnie poniżać i przelecieć. Nie, nie mogę myśleć o czerwonowłosym, gdy właśnie odkryłem smak PRAWDZIWEJ miłości. Bez upokorzeń i "złego dotyku".
Następnego dnia przyszedłem przed salę godzinę przed próbą, musiałem pomyśleć ale nie chciałem się znów spóźnić.
- A ty co tak wcześnie?- wyrwał mnie z rozmyślań głos mej miłości, jeśli mogę już go tak nazwać.
- Musiałem pomyśleć... przepraszam za wczoraj, nie wiem czemu uciekłem. -spuściłem oczy choć i tak siedziałem na ziemi z podwiniętymi pod brodę kolanami. Podniósł mój podbródek tak bym spojrzał mu w oczy.
- Nie gniewam się.- powiedział całując mnie przelotnie.
Ustawiliśmy się w sali i nastroiliśmy instrumenty (dop.aut. Mi tylko to się kojarzy?) i po jakimś czasie brzdąkania bez celu pojawiła sie reszta. Oczywiście szok Kaia był niesamowity, gdy spotkał nas już w środku brzdąkających i gotowych do gry.
- A co wy takie ranne ptaszki, zazwyczaj was z wyra wyciągnąć nie mogę a tu nagle siedzicie i gracie PRZED czasem. –tak, był zdecydowanie zszokowany.
- Musiałem pomyśleć, a co lepsze do myślenia niż brzdąkanie na gitarze? –zaśmiałem się.
- Dobra koniec gadki, gramy jak jesteśmy w komplecie.
Dzisiaj próba była nareszcie udana, zero krzyków czy innych niedogodności. Zakończyła się w równie dobrym humorze jak się zaczęła. Najlepsze jednak było zakończenie, gdy Aoi zaprosił mnie do parku. Droga była bardzo przyjemna, szliśmy trzymając się za ręce i okazując sobie lekkie czułości. Gdy przekroczyliśmy bramę parku coś zakryło mi oczy.
- Co to? -spytałem zaintrygowany.
- Powiedzmy że pożyczyłem coś od Reity -zaśmiał się chłopak.
- Jak się dowie, że zabrałeś bez jego wiedzy to cię zabije. -ostrzegłem ze śmiechem.
- Ma tego tyle że nie zauważy. -powiedział mi do ucha, prowadząc mnie przez park. Po pewnym czasie doszliśmy na jakąś polankę co zauważyłem gdy zdjął mi chustkę Reia z oczu. Dokładniej była to polanka gdzieś w centrum parku bo nie widziałem stąd prawie miasta. Gdy odwróciłem się w stronę gdzie powinien stać Aoi zauważyłem jedynie mały koszyk na kraciastym kocu. Usiadłem na nim i zajrzałem do kosza, w środku znajdowało się jedynie opakowanie z bańkami mydlanymi.
Zza drzewa wyłonił się Aoi, podszedł do mnie kocim krokiem, pocałował mnie i zaczął puszczać bańki. Nagle wyszła mu taka piękna, duża. Wylądowała na trawie i pękła. Widząc moje zaciekawienie tym zjawiskiem przerwał tą magiczną ciszę.
- Miłość jest jak bańka mydlana: gdy pęknie, drugi raz taka sama już nie powstanie - lecz nowa może być jeszcze piękniejsza.
Po wypowiedzeniu tych słów rzeczywiście utworzył jeszcze większą, mieniącą się wszystkimi kolorami bańkę która wylądowała na mojej bluzce w miejscu serca i niemal się w nią wtopiła.
- Kocham cię. -powiedziałem cicho. Tę piękną chwilę przerwał telefon.
- Chłopaki, nie widzieliście mojej ulubionej chustki? Tej białej.- Usłyszałem ze słuchawki głos Reity.
- Niestety chyba nie wiem o którą ci chodzi. -powiedziałem patrząc na podaną mi ze śmiechem przez Aoia chustkę.
- Dobra, nie zawracam już głowy ale jak znajdziecie to oddajcie. –dodał, po czym się rozłączył. Wybuchliśmy śmiechem.
- A nie mówiłem? -powiedziałem cynicznie.
- Jednak zauważył. -zaśmiał się, po czym mnie pocałował. Oddanie Reiowi jego szmaty zeszło na dalszy plan…
Bez kitu, przy betowaniu wydawało się ze dwa razy dłuższe o.O magia? XD Sadako będzie męczyć o nowe opka, spokojnie ;D to męczę cię już teraz, myśl nad czymś na Okashi no nikki ( ^ ^) niech puste nie stoi. To znaczy nie będzie stało puste, bo mam zamiar wstawić tam nieco rozbudowaną historię Kastrata Tory i Magicznego Majonezu :D a Bańka spoko, jednakże zdecydowanie wolę Reituhę, aniżeli Aoihę (serio, mój śliczny Uruś z jakimś koniem? Chamstwo w państwie xD)