Od autorki: Witam wszystkie potworki, w tym stałe czytelniczki. Wiedzcie iż dzięki wam to opowiadanie żyje. Mam w zanadrzu jeszcze pare one-shotów "z zeszytu" i zaczęłam kolejną część pisać. Ktoś ma jakieś pomysły co do dalszego ciągu? Pisać. Mam swój plan ogólny ale mogę wprowadzić wątki od was.
Beta: Lulu-chan
Dedyk: Kira i Emilka

Droga wcale mi się nie dłużyła. Mimo to, wciąż miałam przeczucie, iż ktoś mnie obserwuje i woła do lasu, nie używając słów. Po prostu coś mnie tam ciągnęło. Jakaś nieznana mi siła. Chyba wejście na chwilę nic mi nie zrobi? Wkońcu widzę wyjście na polankę. Zaraz po wejściu, niestety, zgubiłam poczucie kierunków. Przede mną pojawiła się ta dziewczyna z mojego snu. Całe jej ręce pokrywały blizny oraz świeże rany.
- Jak się nazywasz? - Spytałam dziewczynę.
- Naoto - Wypłynęło z jej ust. Może się przesłyszałam, bo dziewczyna nawet nie ruszyła wargami, a odgłos był tak cichy, jakby był tylko cieniem dźwięku.
- Kiedyś byłam szczęśliwa, wiesz? Ale przestało mi zależeć, nie chciałam już żyć. Nie mogłam umrzeć, choć się bardzo starałam. - Powiedziała znów, nie otwierając ust.
- Po co mi to wszystko mówisz? - Spytałam zmęczona tym dziwnym dialogiem.
- Od wielu dni z nikim nie rozmawiałam. - Powiedziała mądrze, siadając na piętach i skubiąc więdnącą w jej dłoniach trawę.
- Wszystkie rośliny więdną lub się zasuszają, gdy ich dotykam. To robi się już męczące. Z podartej sukienki, wyciągnęła mały, metalowy przedmiot. Po dokładnym przyjrzeniu się, stwierdziłam, że to żyletka z pięknymi, wygrawerowanymi różami. Dziewczyna przeciągnęła nią po ręce, przygladajac się jak krew krzepnie, zaraz po wypłynięciu. Przerażona patrzyłam na poczyniania dziewczyny.Naoto jednak nie wygladala jakby cokolwiek ją teraz obchodziło. Była w swoim swiecie, do którego miała dostęp jedynie ona. Wokół niej utworzyła się mroczna aura.
- Jak stąd wyjść? - Spytałam cicho.
- Tamtędy wyjdziesz na polanę, dziewczyny już na ciebie czekają. -
Zdezorientowana, ruszyłam w stronę wskazaną przez dziewczynę. Wyszłam na mały placyk, nieporosniety prawie przez żadną roślinę. Po drugiej stronie małego jeziorka z krystaliczną wodą stały dwie dziewczyny. Jedna o bordowych, druga - niemal białych włosach. Jasnowłosa uśmiechała się do mnie, podczas gdy czerwonowlosa patrzyła na mnie z naganą.
- Jestem Jyou - Powiedziała uśmiechająca sie dziewczyna. - To Omi, ma swego rodzaju PMS-a magicznego. Co jakiś czas jej moc słabnie i nie czuje się wtedy najlepiej.
- Miko, i nie musisz się za nią tłumaczyć. Chyba sama tez ma usta. - Swierdziłam, patrząc na Omi. Dziewczyna lekko sie do mnie uśmiechnęła, kręcąc głową.
- Usta ma, ale jest niema. Zamiast tego stara sie opanować rozmowę przez myśli. Do tej pory zrobiła to tylko jedna osoba. - Wyznała cicho patrząc na Omi z przestrachem.
-Naoto - Powiedziałam tylko jedno słowo. Imię dziewczyny z lasu. Moje nowe znajome zupełnie zmieniły miny. Jyou wygladala na zdenerwowaną, podczas gdy Omi, z widoczną zazdrością. Cały dzień rozmawiałam z nimi, lecz nie przykładałam uwagi o czym była nasza rozmowa.Ta dziewczna... Jedynie o niej nie chciały rozmawiać. Muszę w domu spytać się o nią Mally.
Pod wieczór dziewczyny odprowadziły mnie tuż pod drzwi. Tak bardzo chciałam jeszcze pożegnać się z Nią.
- Jak było z dziewczynami? - Spytała z bladym uśmiechem.
- Spoko. - Odpowiedzialam, siadając przy oknie.Zobaczyłam, że Naoto mi macha. Jeszcze na swój sposób życzyla mi dobrej nocy. Zamyślona patrzylam za okno nawet, kiedy tamta wróciła do lasu.
- Coś się stało? - Spytała zaniepokojona Mally.
- Zrobiłam to co mi zabronilas. Weszłam do lasu. Spotkalam tam pewną dziewczynę. Ma na imię Naoto, ale nikt nie chce o niej słyszeć i przez to jest strasznie samotna. -  Powiedzialam w tempie karabinu maszynowego.
- Nigdy więcej jej nie spotykaj. Nawet nie wiesz kim ona jest i jak się stała taka, jaka jest teraz. Za bardzo mi na tobie zależy, by ci na to pozwolić. - Powiedziała, a w jej oczach pojawiły się łzy.
- Zależy ci na mnie? A to dobre. Rozumiem zabrać mnie tu, bo wszędzie jest lepiej niż z moim ojcem, ale nie zabronisz mi spotykać kogoś, kto jest nieszczęśliwy, bo nikt z nim sie nie chce spotkać. - Wybuchnęłam wściekła na dziewczynę. Nawet się nie zorietowalam, że wlaśnie wyznano mi miłość.
- Mogę ci zabronić, a nawet więcej. Mogę zrobić to. - Powiedziala Mally i zetknęła swoje usta z moimi.Moje serce na chwilę zatrzymało swój bieg, tylko po to, aby zacząć gnać, gdy Mally złożyła pocałunek na moich ustach. Gdy nie czuła oporu z mojej strony, wpiła się w nie zachłannie. Ogień, który widziałam w jej oczach, niemal mnie przeraził swą intensywnością. Czułam się jak w bajce. Każda sekunda rozpuszczała moje serce coraz bardziej. Pocałunkami obsypywała moją szyję, obojczyki, ramiona, a ja czułam, że teraz ogień z serca przeniósł sie na całe ciało. Było mi tak dobrze, tak bardzo tego teraz chciałam. Jednak wiedziałam, że Mally działa pod wpływem impulsu i nie myśli trzeźwo. Gest, który wykonałam, kosztował mnie tak wiele trudu.  Jedynie ja to wiedziałam, ale się na niego zdobyłam. Odepchnęłam ją od siebie. Popatrzyła na mnie zagubionym spojrzeniem, siedząc w tej chwili na ziemi. Musiałam coś zrobić, aby potem nie pożałowała tego, co zrobiła.
- Nie, nie wiesz co robisz. Jesteś pod wpływem emocji. - Powiedziałam zwięźle i ruszyłam w stronę łazienki, aby wsiąść kąpiel. Nie przeszkadzała mi zimna woda, którą produkowało moje ciało. Nie przeszkadzało mi nic, oprócz tego, że wciąż czułam ten dotyk na ciele, gdzie zdążyła mnie pocałować. Wzięłam gąbkę i zaczęłam dokładnie trzeć te miejsca. Zbyt mnie to kusiło, by znów poczuć dotyk jej ust. Ten smak rownie uzależniający, jak narkotyk i tak samo, jak on zakazany przez zdrowy rozsądek.


Od autorki: opowiadania nie muszę przedstawiać. Miało być dziś i jest.Zaczynam pisać nowe.
Beta:Lulu-chan
Dedyk: Kira i Zosia
Wyglądałam jak nimfa. Czarne włosy, błękitne oczy i połyskująca suknia w kolorze morskiej piany, z lejącego się materiału. Zakręciłam się wokół własnej osi, obserwując świat swoimi nowymi oczami.
- Przypomniała mi się pewna historia, którą mama opowiadała mi, gdy byłam mała. O wróżce, która dla miłości ukryła swoje serce w jaskini, a ono płakało tworząc strumyk krystalicznie czystej wody. - Powiedziałam cicho, patrząc na wodę płynącą po mojej dłoni.
- Miałam kiedyś siostrę, która swoją miłością zdołała przekroczyć granice lustra w tamtą stronę, znając tajemnice tego lasu. Niestety została zostawiona i ukryła się gdzieś w górach. Może to jej dotyczy ta historia? - s
Spytała spokojnie. Popatrzyłam na nią ze współczuciem. Ciekawiło mnie, co takiego stało się, że wszystko skończyło się tak, a nie inaczej.
- Jesteś do niej podobna, tak samo zagubiona, tak samo krucha. Obserwowałam cię od paru lat. - Powiedziała, a jej oczy zeszkliły się niebezpiecznie.
- Nie płacz, może nie jestem nią i nigdy nie będę starała tobie jej zastąpić, ale zostanę tu z tobą. - Powiedziałam, czując coś, czego nie czułam od bardzo dawna. Moje serce zaczynało się topić, przytuliłam ją niczym największy skarb. Teraz to ona była krucha, choć starała się to ukryć. Obiecałam sobie, że nie pozwolę, aby coś stało się tej dziewczynie.Poczułam, że nie wszystko wiedziałam sama o sobie. Ja, wiecznie samolubna z konieczności, postanowiłam przejąć się kimś bez osobistych korzyści. Wiedziałam, że jest ze mną coś nie tak, ale żeby aż tak się zmieniać? Wtuliłam się w nią, nucąc cicho kołysankę z dzieciństwa.
- Tam gdzie kończy się morze, zaczyna ognisty brzeg. Czekała królewna, czekał krystaliczny śpiew. Więc córko żywiołu, pamiętaj słowa me. - Śpiewałam coraz ciszej, coraz bardziej kierując słowa ku dziewczynie.
- Znam tę kołysankę, została stworzona po tej stronie i śpiewana prosto do ucha każdego dziecka tylko raz, zaraz po jego narodzinach. Skąd ją znasz? - Spytała zdziwiona.
- Mojej matce kiedyś śpiewała to jej matka, która słyszała ją co wieczór z lustra. - Wyjaśniłam.
- Po drugiej stronie lustra jest ognisty brzeg, gdy żywioły poznasz, zachowaj słowa me.
- Nigdy już nie wrócisz, lecz nie martw się, jest tylko jeden sposób, szukaj miłości swej. I wtedy zawsze kończyła śpiewać, a rozpoczynała od początku historię wróżki. - Zapłakałam cicho, patrząc w jej oczy. Chyba zrozumiałam sens owej historii. Popatrzyłam w oczy Mally. Zobaczyłam tak wielką pustkę, jakby ktoś wypłukał z nich każde uczucie, oprócz czegoś czego, nie potrafiłam nazwać. Dziewczyna ujęła moją twarz w dłonie, nie pozwalając mi odwrócić wzroku od jej oczu. Była tak blisko mnie, że nasze usta niemal się stykały.Po kąpieli położyłam się w przygotowanym dla mnie pokoju. Już prawie zasypałam, gdy usłyszałam szepty dwóch osób za oknem, zdecydowanie skierowane ku mnie.
- Witaj. Co o nas wiesz? - Spytał jeden głos.
- Czemu tu jesteś? - Odezwał się drugi.
Cicho wyszeptałam, że ściągnęła mnie tu Mally i o nich nie wiem nic, bo dopiero odkrywam l nowy świat. Pożegnały mnie szepty proszące o spotkanie dnia następnego. Zasnęłam, czując dziwne uczucie, że mogę im zaufać, ale poza domem czai się też coś złego. Tej nocy śniła mi się dziewczyna o czarnych włosach i wesołym spojrzeniu, biegająca po polanie jak z bajki. Nagle coś się zmieniło, wzrok dziewczyny stał się pusty, oczy zupełnie białe, a trawa pod jej nogami zaczęła więdnąć. Dziewczyna straciła całą energię i zaczęła płakać z bezsilności, a z jej oczu leciały czarne łzy. Czułam jej emocje, ona nie chciała nic niszczyć. Tak mi było jej żal, lecz wtedy znów nastąpił przełom. Ona pogodziła się z własnym losem i niszczenie wszystkiego wokół zaczęło dawać jej na jakiś sposób szczęście. Powoli zaczęłam bać się tej dziewczyny, wokół której utworzyła się aura mroku. Gdy popatrzyła na mnie, obudziłam się przestraszona. Nic nie zostało z tego, jaka kiedyś była. Po otworzeniu oczu, zobaczyłam wschodzące słońce. Uśmiechnęłam się blado, patrzac przez okno. Przez sekundę przed oczami przemknęła mi ciemność.Pomyślałam, że mi się przewidziało, przecież ona mi się tylko przyśniła. Z myśli wyrwał mnie cudowny zapach śniadania. Pochodzenia dania nie znałam, jednak posiłek był najlepszy, jaki kiedykolwiek jadłam.
- W nocy słyszałam, że rozmawiałaś z Jyou i Omi. Czekają już na ciebie na Martwej Polanie. To jakieś dziesięć minut drogi tą ścieżką. Tylko nie zatrzymuj sie w ciemniejszych częściach lasu i nie rozmawiaj z nikim ,aż nie dojdziesz na miejsce. - Ostrzegła mnie Mally. Martwa Polana? To tak bardzo kojarzy mi się z minionym snem. Wyruszyłam w drogę. Czekała mnie niespodzianka.

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Obserwujący