Gdy popatrzyła w okno popłakała się. Czuła się taka gruba, nieperfekcyjna. Nie wiedząc co zrobić po prostu nadal płakała, pozwalała łzom płynąć swobodnie, nie wstydziła się ich bo nie miała przed kim. Miała jedną przyjaciółkę która ją znała i nikogo więcej. Cała reszta uważała że jest radosna. Jedynie gdy sama im mówiła że jest inaczej jakoś reagowali. Jadła coraz mniej, kłóciła się coraz częściej nie mogąc zapomnieć że ma być perfekcyjna. Musi schudnąć, zmienić się. W obecnym ciele czuje się brzydka i odpychająca. Powinna ważyć 57 waży 58. To jej udręka, każdy kilogram na jej ciele wydaje jej się największym wrogiem. Ona chce tylko trochę schudnąć, chce ważyć 55 potem 50 i jeszcze trochę mniej, i jeszcze troszeczkę, troszeczkę... Już dłużej nie może udawać że jest inaczej. Nikt kto ją zna jej nie chce.  zakochana nie powie że kocha choć może nie raz już to mówiła ale nikt nie słuchał jej naprawdę. Zapomniana nie potrafi już naprawdę żyć. Brzydzi się sobą, swoim życiem, ciałem, wszystkim co jest z nią związane. Każde słowo sprawia jej ból. Tak bardzo chce na siebie ściągnąć uwagę. Chce aby każdy widział jej upadek i poczuwał się do winy. To przez was skurwiele ona taka jest. Nie wybrała sobie losu, może kiedyś się sobie podobała ale każde spojrzenie sprawia jej ból. Zwracajcie uwagę na osoby które cierpią. Czasem cisza zastępuje najgłośniejszy krzyk. Będzie szła do psychologa, wie że jej to nie pomoże. To przez was taka jest i to wy nadal ją wpychacie na dno. Teraz patrzcie na to. Ona stara się uratować chociaż wie że chyba nic jej nie uratuje. Chce schudnąć tak by umrzeć z głodu. Będziecie patrzeć jak sama siebie niszczy. Wybrała sobie piękną i długa torturę nazywaną drogą do Any. Z własnej woli. Ona nie chce się wycofać, musi wsiąść się w siebie i jej się uda. Olać rodziców, ludzi którzy chcą dla niej dobrze. Przecież oni jej zazdroszczą jedynie wytrwałości. Ona chce się zabić, zniknąć lecz nadal daje wam szansę żeby ją uratować. Jeśli nie to czekajcie, czekajcie na jej zgon. On nastąpi prędzej czy później. Ona chce wcześniej. Pisze to tu bo nie wiem co ztobić, mam już wszystkiego dość. Moje otoczenie mnie zniszczyło. Bez was potworki nie mam najmniejszych szans. Mało was jest i może za to was kocham. Jesteście tam gdzie niogo innego nie ma. Brak mi sensu życia. Będę szła do psychologa i jestem za gruba. Tak ten tekst jest o mnie...

1 komentarze:

  1. Anonimowy says:

    B. fajnie, tak prawdziwie.
    Pozdrawiamy i czekamy na kontynuacje Lustra.
    Zuzia & Emilka

Prześlij komentarz

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Obserwujący